środa, 1 kwietnia 2015

Gemmoterapia



Już wkrótce w Krośnie warsztaty z gemmoterapii, czyli stosowania pączków do celów leczniczych oraz kosmetycznych. Jest to dział fitoterapii wykorzystujący różnego rodzaju pączki: liściowe, pędów, kwiatów, korzeni, kłączy oraz bulw rozmaitych roślin. Cechą znamienną dla takiego surowca jest obecność tkanki twórczej (wzrostowej albo inaczej merystematycznej). 

Wspomniane warsztaty odbędą się 18 kwietnia, potrwają od godz. 9-16, problemem jest tylko dojazd do Krosna, bo wyprawa w ten południowo-wschodni zakątek Polski stanowi nie lada wyzwanie..




Dziś udało mi się sfotografować pączki moreli, są piękne :)

ale chyba niestety niejadalne...




środa, 25 marca 2015

"Na łąkę po zdrowie" - Wywiad dla magazynu "Hipoalergiczni"

Miałam okazję udzielać ostatnio wywiadu, który ukaże się wkrótce w wersji nieco okrojonej w magazynie Hipoalergiczni (dostępnym w empiku) oraz na portalu hipoalergiczni.pl. Ponieważ wersja oryginalna jest dość obszerna, będę ją publikować tutaj w częściach. 

Dziś część pierwsza.

1. Czy zioła są lekami? Co warto wiedzieć, zanim sięgniemy po ziołową herbatkę?

Tak, jak najbardziej zioła mogą być lekarstwem. Zawierają bardzo często substancje czynne o szerokim, kompleksowym spektrum działania i mogą służyć do leczenia. Takie zastosowanie mają w naszej kulturze medycznej od jej najbardziej zamierzchłych początków. Dopiero wiek XX przyniósł leki syntetyczne, powodując pogłębiające się zaniedbywanie stosowanych do tej pory prostych remediów roślinnych.

Zioła, które otrzymamy w sklepie zielarskim są ogólnie bezpieczne. Możemy spokojnie pić przyrządzone z nich ziołowe herbatki, stosując się do zaleceń odnośnie dawki i okresu używania. Napary, czy wywary generalnie zawierają mniejszą ilość substancji czynnych i działają łagodnie, ale też często są mniej skuteczne. Przed użyciem każdego zioła, warto poszukać informacji o sposobie działania rośliny oraz ewentualnych przeciwwskazaniach, albo poradzić się kogoś, kto zajmuje się fitoterapią „gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża twojemu zdrowiu„. Jednak leki ziołowe są dużo bardziej bezpieczne od leków syntetycznych, przyjmowanych bez kontroli lekarza.

Warto wiedzieć, że niektóre rośliny mają silne działanie i mogą być trujące, co nie znaczy, że należy ich zupełnie unikać. Sztuka polega na tym, aby odpowiednio je stosować, a to wymaga już specjalistycznej wiedzy. Wiele cennych leczniczo roślin znanych jest ze swojego potencjalnie toksycznego wpływu na organizm, należą do nich przykładowo wrotycz, glistnik, piołun, czy konwalia. Są to wartościowe surowce, które porównać można do „leków na receptę”. Odpowiednio stosowane, mogą ratować życie, jednak zamiast w aptece, czy sklepie zielarskim, trzeba szukać ich na łące... Jeśli już są w sprzedaży, oznacza się je na przykład jako „zioła do kąpieli”. Przy czym nie każdy surowiec z taką etykietą, rzeczywiście stwarza ryzyko zatrucia. Inną sprawą są interakcje ziół z lekami - tutaj najbardziej znany jest dziurawiec, który przy zażywaniu innych medykamentów, należy stosować bardzo rozważnie.



2. Zioła w domowej apteczce - co na przeziębienie, ból gardła, niestrawność.

Na przeziębienie i ból gardła pomocny będzie kwiat bzu czarnego. Do takiego naparu możemy dodać także ziela krwawnika, który jest jednocześnie ziołem trawiennym. Tak więc, gdy mamy problem z trawieniem, albo jesteśmy przeziębieni, możemy posłużyć się tym samym ziołem. Również imbir będzie korzystny w obu sytuacjach. Warto wspomnieć o użyteczności naparu z wrotyczu, którego zalety podkreśla doskonale znany wszystkim pasjonatom ziół w Polsce dr Henryk Różański. Napar wrotyczowy jest bezpieczny, ponieważ tujony, których zbyt duża ilość jest toksyczna, rozpuszczają się w alkoholu i nie przechodzą do wyciągów wodnych (a takim jest napar właśnie).

W trakcie komponowania mieszanki ziołowej dobrze jest stosować się do wiedzy z zakresu medycyny chińskiej, która przypisuje roślinom określone działanie termiczne. Co innego będzie dobre dla osoby wychłodzonej, a co innego dla kogoś, kto cierpi na nadmiar gorąca. Mimo, że brzmi to dość magicznie, jest to wiedza bardzo skuteczna w praktyce, która ma swoje źródło nie tylko w tradycji orientalnej, ale także w starożytnej medycynie europejskiej oraz znajduje potwierdzenie we współczesnych badaniach fitochemicznych roślin. 

Imbir jest termicznie ciepły, natomiast kwiat bzu czarnego chłodny. Jeśli połączymy oba te zioła, otrzymamy mieszankę neutralną termicznie, którą można dość uniwersalnie stosować. Zarówno imbir jak i bez czarny mają też działanie napotne. Jest to ważne na początku przeziębienia, gdyż odpowiednio szybko przeprowadzona kuracja napotna, może uchronić nas przed dalszym rozwojem infekcji. Na wodnisty katar polecam mieszankę ziół ciepłych i osuszających, takich jak imbir i tymianek z dodatkiem harmonizującej recepturę lukrecji. To tak pokrótce, bo dokładne omówienie terapii tych zaburzeń zdrowotnych przekracza pojemność informacyjną tego wywiadu.

Rozmawiała Anna Siódmak

Część druga: http://anna-bober.blogspot.com/2015_04_01_archive.html











środa, 21 stycznia 2015

Dieta a depresja


Związek pomiędzy dietą, a depresją jest jasny i potwierdzony licznymi badaniami naukowymi. Dieta Polaków zmieniła się w ciągu ostatnich dziesięcioleci i może mieć to wpływ na większą częstość występowania zaburzeń psychicznych, wśród których depresja jest najbardziej powszechna. 

Nasze „życie wewnętrzne” to nie tylko umysł, emocje, czy duchowość szeroko pojęta, ale także bakterie zamieszkujące jelitowe zakamarki. Wszystkie te komponenty oddziaływują na siebie wzajemnie, kształtując samopoczucie psychiczne i fizyczne człowieka. Dziś coraz to więcej wiemy na temat zależności pomiędzy stanem jelit, a stanem naszego umysłu. Okazuje się, że ciało i umysł są ze sobą ściśle połączone, dlatego to co zjadamy, wpływa na nastrój i może chronić przed rozwojem depresji oraz innych zaburzeń funkcjonowania ludzkiej psychiki.  


                                                                fot. Ania Bober

W podręcznikach akademickich jednak na próżno szukać na ten temat informacji - nie ma depresji wśród chorób dietozależnych. Trzeba się przekopać przez piśmiennictwo na własną rękę, żeby zdobyć wiedzę, co wcale nie jest łatwe, ale daje dużo satysfakcji. Więcej informacji na temat owoców mojej pracy wkrótce :) 

Tymczasem zapraszam na warsztat, którego częścią będzie mój wykład o zależności pomiędzy dietą i dobrym nastrojem w czwartek 27 marca o godz. 19stej na ul. Kochanowskiego 4 w Poznaniu (Studio Jogi Yam). Druga część spotkania będzie dotyczyła mindfulness - uważności i zostanie poprowadzona przez Joannę Nogaj.


zapisy i informacje: 





sobota, 25 października 2014

Dziki bez czarny - zioło na czas infekcji


Niezastąpiony w podręcznej domowej apteczce ziołowej - kwiat dzikiego bzu czarnego.

Pora jesienno - zimowa to czas zapadania na infekcje górnych dróg oddechowych. Warto mieć wówczas pod ręką kwiat bzu czarnego, zioło użyteczne zarówno w przeziębieniu jak i grypie. Stosuję go od wielu lat i polecam zaopatrzyć się w to ziółko każdemu, kto ma skłonność do tego typu infekcji. Wcześnie zastosowany wraz z odpowiednią dietą, może zatrzymać rozwój choroby, albo znacznie złagodzić jej przebieg. Jako zioło łagodnie działające, ma wiele zalet. Jedną z nich jest możliwość zastosowania przez kobiety w ciąży, poleca się wówczas suszony surowiec.

Kwiaty bzu czarnego zbieramy od maja do lipca, suszymy je w temperaturze 35 stopni. W domowych warunkach surowiec można rozłożyć cienką warstwą na półkach lub rozwiesić w miejscach zacienionych (unikamy słońca) i przewiewnych. Jeśli nie nazbieraliśmy świeżych kwiatów, kupimy je bez problemu w zielarni.


W stanie infekcji stosujemy napar z 1-2 łyżek kwiatu na szklankę wrzątku. Zaparzamy pod przykryciem przez 10-15 minut, następnie przecedzamy i pijemy ciepły płyn. Dawka dzienna kwiatów: 6-14 g (łyżka waży ok. 3 g) co oznacza, że stosuje się 2-5 łyżek na dzień.

W praktyce lepiej jest stosować kombinacje ziołowe niż pojedyncze zioła, jednak czasami to co najprostsze, jest najłatwiejsze do wprowadzenia w życie. Dlatego jeśli nie jesteś zaprawionym zielarzem i nie korzystasz z usług specjalisty, a masz pod ręką białe bzie kwiatki, śmiało pij napary w czasie jesienno-zimowych infekcji. Z uwagi na chłodną naturę termiczną tego zioła, polecam dodać korzenia imbiru do receptury, gdy czujemy że potrzeba nam rozgrzania.


Przykładowa kombinacja ziół

Grypa z bólem gardła (w nawiasie proporcje ziół w mieszance):

krwawnik - ziele (2),
mięta pieprzowa - liść (1),
kwiat bzu czarnego (1).

Ogólna charakterystyka wg medycyny chińskiej

Smak: słodki, ostry, lekko gorzki.
Natura termiczna: ochładzająca (spotkałam się już nie raz z określeniem, że kwiaty bzu czarnego mają działanie rozgrzewające, ale nie jest to punkt widzenia medycyny chińskiej).
Tropizm: kanały płuc.
Narządy, tkanki, płyny ciała: płuca, nerki, pęcherz moczowy, układ przywspółczulny, skóra, chłonka.
Działanie: rozprasza Wiatr i Gorąco. Wspiera zatoki oboczne nosa, błonę bębenkową, trąbkę słuchową, jamę nosową i gardło.
Oczyszcza śluz Płuc (działa wykrztuśnie, wspiera płuca).
Pobudza poty i wysyp krost, uwalnia Powierzchnię, obniża gorączkę.
Pobudza oddawanie moczu i usuwa zastój płynów.
Oczyszcza Gorąco i zmniejsza Toksyczność.
Pobudza laktację.

Wyniki badań farmakologicznych i klinicznych

Kwiat bzu czarnego łagodzi stany zapalne błon śluzowych zatok obocznych nosa, trąbki słuchowej i ucha środkowego, w mniejszym stopniu także gardła, spojówek, jamy ustnej i dróg moczowych.
Działa napotnie.
Obniża gorączkę w stanach przeziębienia i przegrzania.
Rozrzedza wydzielinę oskrzelową i ułatwia odkrztuszanie flegmy.
Łagodzi suchy i męczący kaszel.
Działa umiarkowanie moczopędnie, łagodzi podrażnienia pęcherza moczowego.
Pobudza wysyp krost w wirusowych chorobach wysypkowych (np. w odrze, różyczce).



Z uwagi na zawartość toksycznej w większych dawkach sambunigryny oraz sambucyny we wszystkich częściach świeżej rośliny, należy zażywać je w takiej formie ostrożnie. Niedojrzałe owoce bzu czarnego są w te związki szczególnie zasobne i z ich spożyciem najczęściej wiąże się przypadki zatruć. Surowiec suszony lub poddany działaniu wysokiej temperatury (np. w trakcie gotowania), nie zawiera wspomnianych wyżej substancji.




czwartek, 31 lipca 2014

O jabłku słów kilka


Nie ma tego złego, co by na dobre mogło nie wyjść ;) Polacy spożywają zbyt małe ilości warzyw i owoców. Włączenie ich do codziennej diety w większej ilości, miało by zbawienne konsekwencje dla naszego zdrowia, chroniąc chociażby przed chorobami metabolicznymi, które są główną przyczyną zgonów w tzw. zachodnim społeczeństwie.

Tymczasem w polskim internecie króluje dziś jabłko - owoc, w którego uprawie Polska przoduje na tle Europy. Przyczyną jest wchodzący z dniem 1 sierpnia 2014 roku zakaz eksportu niektórych polskich warzyw i  owoców do  Rosji.  Na czarnej   liście, oprócz jabłek, są także gruszki,  wiśnie,  czereśnie,  śliwki  i wszystkie odmiany roślin kapustnych. Warto wspomnieć, że te ostatnie słyną ze swoich szczególnych właściwości przeciwnowotworowych..

Putin wprowadzając czasowe embargo na nasze warzywa i owoce, skłania nas niejako do tego abyśmy się nimi "wypchali". Nie pozostaje nam nic innego, jak wreszcie to uczynić, ostatecznie bowiem wyjdzie nam to na zdrowie, tak psycho-fizyczne, jak i aktualnie także gospodarki naszej. Zatem do dzieła! Na początek słów parę o popularnym ostatnio jabłku, tak w ramach motywacji.

Spożywanie jabłek może być szczególnie korzystne w sytuacjach takich jak: 
upał, palenie papierosów, depresja, a nawet kamienie żółciowe. 



  
Jabłka mają naturę termiczną ochładzającą, co oznacza, że wspaniale się nadają na letnie upały :) Zmniejszają gorąco oraz służą wytwarzaniu płynów organicznych, szczególnie tych, które nawilżają  suchość i ochładzają gorąco w płucach. Jest to informacja, na którą szczególnie powinni zwrócić uwagę palacze. Dzięki takim właściwościom, owoce te chronią płuca przed dymem papierosowym.

Jabłka poprawiają apetyt i są lekarstwem na niestrawność. Te cechy zawdzięczają zawartości kwasów organicznych takich jak winowy i jabłkowy, które powstrzymują niekorzystną fermentację w przewodzie pokarmowym, hamując jednocześnie rozrost bakterii chorobotwórczych. Spożywanie jabłek działa także korzystnie przy niskim poziomie cukru we krwi i związanej z nim depresji emocjonalnej. Innego rodzaju remedium na depresję może stanowić również zażywanie octu jabłkowego. Wystarczy łyżeczka octu rozcieńczonego wodą stosowana do trzech razy dziennie.

Warto wspomnieć o pewnym niezwykłym zastosowaniu rajskich owoców. Jabłka korzystnie wpływają na wątrobę i pęcherzyk żółciowy, ponieważ posiadają zdolność rozmiękczania kamieni żółciowych. Z tego powodu można ich użyć jako wprowadzenia do zabiegu oczyszczania złogów wątroby i pęcherzyka żółciowego. Najskuteczniejsze są tutaj zielone odmiany jabłek. Aby wykorzystać tego rodzaju lecznicze właściwości tych owoców, warto jeść je przez cały dzień, zanim podejmiemy się "bezkrwawej operacji". Wspomniany wyżej zabieg oczyszczania, polega na picu oliwy z oliwek wymieszanej z sokiem cytrynowym według dokładnie określonego planu. Dobrze jest wykonać go po raz pierwszy pod opieką osoby doświadczonej. W ten sposób niejeden potencjalny kandydat do cholecystektomii 1) uchronił się przed skalpelem.

Jabłka zawierają pektyny usuwające cholesterol, trujące metale takie jak ołów, rtęć, a także ślady promieniowania. Z tego powodu każdy odniesie korzyść włączając je do codziennej diety. Dobrze jest podjadać jabłka, szczególnie gdy lato w pełni, a gałęzie jabłoni uginają się pod ciężarem swoich owoców.
Z ich ilościami nie należy oczywiście przesadzać, coby lekarstwo w myśl paracelusowej  idei 2) nie stało się trucizną. Dbajcie jednak o urozmaicenie i nie zapominajcie o kapustnych oraz innych rodzajach warzyw, mimo, że w internecie o nich znacznie ciszej ;)


1) Cholecystektomia to zabieg usunięcia pęcherzyka żółciowego.
2) Paracelus to lekarz i przyrodnik, zwany także ojcem medycyny nowożytnej, któremu przypisywane są następujące słowa: Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną.




środa, 4 czerwca 2014

Jedzenie jak opium, czyli o uzależnieniu w autoimmunologii


Dziś poruszę temat nieco bardziej specjalistyczny, chciaż w pewnym stopniu może on dotyczyć każdego z nas. Okazuje się, że to czym się żywimy, może działać uzależniająco poprzez wpływ na nasz mózg. Przykładem takiego pokarmu jest rozsławiona ostatnio pszenica, której białka w postaci niestrawionej mogą docierać do komórek mózgowych i łączyć się tam z receptorami opioidowymi, tymi samymi, które reagują na morfinę i heroinę. Jak się domyślacie, to one właśnie są odpowiedzialne są za rozwój mechanizmu uzależnienia. Może właśnie dlatego pszenica jest dziś najpowszechniej uprawianą na świecie rośliną ;)

Wszystko zaczyna się od tzw. "nieszczelnych jelit", poprzez które dostają się do krwiobiegu fragmenty białek przypominające funkcją i budową morfinę. Dotyczy to przede wszystkim niestrawionych białek pszenicy, mleka, czy soi, trzech najbardziej alergizujących pokarmów. Ich oddziaływanie polega między innymi na zmniejszaniu wrażliwości na bodźce bólowe (jest to typowe np. dla dzieci autystycznych), tak jak po podaniu morfiny. Nieszczelne jelita, to przyczyna wielu chorób. Należą do nich między innymi coraz bardziej powszechne choroby z autoagresji (autoimmunologiczne). Ich lista jest bardzo długa, ponieważ proces autoimmunologiczny może dotknąć każdej części naszego ciała. Stwardnienie rozsiane, twardzina układowa, autoimmunologiczne zapalenie tarczycy (Hashimoto), choroby zapalne jelit, reumatoidalene zapalenie stawów (RZS), cukrzyca typu I, autyzm, łuszczyca i wiele innych.
 


W postępowaniu terapeutycznym wszystkich tych schorzeń zastosowanie znajduje dieta eliminująca gluten (w największych ilościach zawarty w pszenicy). Ponieważ gluten może być tylko początkiem góry lodowej pokarmów, które wywołują w organizmie proces autoimmunologiczny, diety eliminacyjne stosowane w takich chorobach powinny być prowadzone na podstawie testów na nietolerancje pokarmowe. Bardzo często należy wyeliminować właśnie te składniki, które pacjentowi najbardziej smakują, z uwagi na rozwinięty mechanizm uzależnienia.

Wiele osób z chorobami autoimmunologicznymi może zatrzymać toczący się w ich organizmie proces autoagresji przez odpowiednio skomponowaną dietę eliminacyjną. 

Niestety jest to informacja, którą rzadko można usłyszeć z ust lekarza. Medycyna oficjalna ciągle nie docenia roli leczenia żywieniowego, jakie może być ogromnym wsparciem, a czasem wręcz alternatywą dla stosowania leków farmakologicznych. Im wcześniej wprowadzona jest odpowiednia dieta, tym większe szanse na zatrzymanie rozwoju choroby. Dlatego osoby dotknięte schorzeniem autoimmunologicznym powinny wykonać testy na nietolerancje pokarmowe IgG zależne. Jest to tak zwana alergia opóźniona, różniąca się od powodującej znacznie szybszą odpowiedź klasycznej alergii typu I (IgE zależnej). Objawy alergii IgG mogą pojawić się dopiero kilka dniach po spożyciu alergenu, dlatego znacznie trudniej powiązać konkretny pokarm z wynikającymi z jego spożycia zaburzeniami pracy organizmu.






poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Zdrowa czekolada, mniam mniam :)


Dziś podaję swój autorski przepis na małe "co nieco" ;) Każdy ma od czasu do czasu ochotę na odrobinę słodkości. Wg medycyny chińskiej smak ten rozluźnia zastój Qi wątroby, czyli sprzyja wyluzowaniu np. w stanach różnego rodzaju napięć, będących nieodłączną częścią zabieganego, współczesnego stylu życia.


Przepis jest bardzo prosty w wykonaniu. Potrzebne są tylko trzy lub cztery składniki (opcja z mlekiem kokosowym) i zaledwie kilka minut czasu.

Na jedną porcję wystarczą:

1) 2 daktyle  
2) 1/8 część awokado
3) płaska łyżka kakao
4) mleko kokosowe - dwie łyżki (jeśli mamy pod ręką, bez mleka czekolada też wychodzi)

Ilości są orientacyjne, ja robię zawsze na oko ;) 



Daktyle gotujemy chwilę, aby nieco zmiękły (można też je wcześniej namoczyć). Następnie rozcieramy je z kakao,  awokado oraz mlekiem kokosowym. Przy małej porcji dla jednej osoby można zrobić to ręcznie, np. przy użyciu widelca. Aby otrzymać większą ilość jednolitej masy czekoladowej, warto posłużyć się blenderem, wtedy daktyle nie wymagają wstępnego przygotowania.

Czekoladę można przyprawić odrobiną kardamonu, cynamonu, albo kurkumy, jeśli ktoś lubi. Bez nich krem jest równie smaczny.

Otrzymujemy pożywną masę czekoladową bez olei utwardzonych i białego cukru, za to z bogactwem dobrej jakości tłuszczu (awokado, kokos), z błonnikiem oraz wieloma innymi cennymi żywieniowo składnikami.
Moja czekolada jest wegańska, można ją przygotować również w wersji raw. Myślę, że jest w stanie zadowolić każdego smakosza z bzikiem na punkcie zdrowego jedzenia i nie tylko. Uważajcie jednak, aby nie przesadzić z ilością ;)


Smacznego!